Od biżuterii do marketingu – czego nauczyło mnie prowadzenie własnej marki?

Kiedy zaczynasz sprzedawać biżuterię, wydaje Ci się, że najważniejsza będzie… biżuteria. Czy jest ładna, czy spodoba się klientkom, jak ją zapakować, jak zrobić zdjęcia, jakie kolekcje wprowadzić. A później bardzo szybko okazuje się, że prowadzenie własnej marki to trochę więcej. Nagle uczysz się robić zdjęcia, prowadzić Instagram, nagrywać rolki, pisać teksty, tworzyć stronę internetową, analizować sprzedaż, ustawiać reklamy i zastanawiać się, dlaczego jedna publikacja świetnie działa, a druga ma 327 wyświetleń, z czego prawdopodobnie połowa należy do Twojej rodziny.

I chyba właśnie dlatego Madlin było dla mnie jednym z najlepszych szkoleń marketingowych. Bez certyfikatu, za to z prawdziwymi klientami, prawdziwym budżetem, prawdziwą sprzedażą i oczywiście z prawdziwymi błędami.

Dzisiaj prowadzę Futuram, pracuję marketingowo z innymi firmami i szkolę przedsiębiorców. I bardzo często widzę u nich dokładnie te same problemy, które sama przerabiałam, rozwijając własną markę.

Lekcja 1. Możesz mieć świetny produkt. Ale ktoś jeszcze musi się o nim dowiedzieć

Możesz mieć piękną biżuterię, świetną usługę, fantastyczny gabinet albo najlepszą kawę w mieście. Możesz naprawdę dobrze wykonywać swoją pracę. Tylko co z tego, jeśli wie o tym kilkanaście osób? Dobry produkt nie zwalnia nas z marketingu. I nie chodzi o to, żeby od rana do wieczora krzyczeć w internecie: „KUP!”. Chodzi o to, żeby odpowiedni człowiek miał szansę nas znaleźć, poznać i w odpowiednim momencie pomyśleć: „O, tego właśnie szukałam”. Dlatego marketing nie zaczyna się od pytania: „Co dzisiaj wrzucić na Instagram?”. Zaczyna się od tego, do kogo chcemy dotrzeć, co chcemy mu powiedzieć, dlaczego miałby nas obserwować, dlaczego miałby nam zaufać i ostatecznie – dlaczego miałby kupić właśnie u nas.

Lekcja 2. Nie każda publikacja musi sprzedawać

Kiedy masz sklep, naturalne wydaje się pokazywanie przede wszystkim produktów. Nowa bransoletka, kolczyki, naszyjnik, kolejna kolekcja, promocja. Tylko ile razy można powiedzieć: „Zobaczcie, jakie ładne”? W pewnym momencie zrozumiałam, że ludzie nie obserwują marki wyłącznie dla jej produktów. Chcą zobaczyć również, kto za nią stoi. Dlatego na moich profilach znajdziesz dzisiaj nie tylko biżuterię. Jest trochę biznesu, trochę marketingu, trochę codzienności, są podróże, góry i moje przemyślenia. Bo marka może mieć produkty, ale może mieć również osobowość. I paradoksalnie czasami publikacja, w której niczego nie sprzedajesz, robi dla Twojej sprzedaży więcej niż kolejny post produktowy. Buduje relację, sprawia, że ktoś Cię zapamiętuje, a kiedy będzie potrzebował tego, co oferujesz, jest duża szansa, że przypomni sobie właśnie o Tobie.

Lekcja 3. „Muszę coś wrzucić” to jeszcze nie strategia marketingowa

Znasz to? Od kilku dni niczego nie publikowałaś. Otwierasz Instagram i myślisz: „Kurczę. Muszę coś wrzucić”. Zaczynasz przeglądać zdjęcia, potem rolki konkurencji, później zapisane inspiracje. Po 40 minutach nadal nie wiesz, co opublikować, ale za to doskonale wiesz, co jadła na śniadanie dziewczyna, której nawet nie obserwujesz. To nie zawsze jest problem z brakiem kreatywności. Najczęściej brakuje po prostu kierunku. Kiedy wiesz, do kogo mówisz, po co prowadzisz dany kanał i jakie masz filary komunikacji, wymyślanie treści przestaje być cotygodniową walką o przetrwanie. I właśnie to bardzo często widzę dzisiaj, pracując z przedsiębiorcami w Futuram. Wiedzą, że powinni prowadzić social media. Wiedzą, że „trzeba robić rolki”. Tylko nikt wcześniej nie pomógł im odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: po co właściwie to wszystko robisz?

Lekcja 4. Nie musisz być wszędzie

Instagram, Facebook, TikTok, LinkedIn, YouTube, blog, newsletter. I jeszcze najlepiej codziennie Stories. Można się zmęczyć od samego czytania. Przez lata pracy w marketingu i prowadzenia własnych biznesów nauczyłam się, że więcej nie zawsze znaczy lepiej. Nie musisz być wszędzie i nie musisz nagrywać trzech rolek dziennie tylko dlatego, że ktoś powiedział, że algorytm to lubi. Potrzebujesz wiedzieć, gdzie są Twoi klienci, co chcesz osiągnąć i jakie działania rzeczywiście mogą Ci w tym pomóc. Dopiero później wybieramy narzędzia. I właśnie nad tym pracuję z uczestnikami moich szkoleń marketingowych. Nie chodzi o kolejną listę „100 pomysłów na rolki”. Chodzi o to, żeby po szkoleniu wiedzieć, co robić we własnym biznesie i dlaczego właśnie to.

Lekcja 5. Marketing to nie tylko pomysły. Jest jeszcze prawo

Im więcej zaczynasz publikować, tym więcej pojawia się pytań. Czy mogę wykorzystać to zdjęcie? Co z wizerunkiem pracownika? Do kogo należą materiały przygotowane dla firmy? Czy mogę użyć tej muzyki w rolce? Co z treściami i grafikami tworzonymi przez AI? Jak chronić nazwę swojej marki? Dlatego w Futuram połączyliśmy dwa obszary, które w prowadzeniu biznesu nieustannie się spotykają: marketing i prawo. Ja zajmuję się częścią marketingową, a kwestie prawne prowadzi Marek Kliś. Chcemy nie tylko pokazywać przedsiębiorcom, jak tworzyć skuteczne treści i budować marki, ale również zwracać uwagę na to, jak robić to bezpiecznie.

I chyba właśnie dlatego zaczęłam szkolić innych

Ogromna część tego, czego dzisiaj uczę przedsiębiorców, nie wzięła się wyłącznie z książek, kursów czy pracy marketingowej dla klientów. Wzięła się również z prowadzenia własnych biznesów.

Z rzeczy, które zadziałały. Z tych, które kompletnie nie zadziałały. Z pieniędzy wydanych dobrze i tych wydanych trochę mniej dobrze. Z publikacji, które zrobiły świetny wynik, i tych, które internet postanowił przemilczeć. Z pomysłów, które powstały w pięć minut i okazały się strzałem w dziesiątkę, oraz tych analizowanych tygodniami, które nigdy nie ujrzały światła dziennego. I właśnie z tych doświadczeń powstały moje szkolenia marketingowe w Futuram.

Są skierowane przede wszystkim do przedsiębiorców i osób, które samodzielnie zajmują się marketingiem swojej firmy. Łączymy na nich praktyczny marketing, tworzenie treści, social media i zagadnienia prawne. Możesz wybrać krótsze szkolenie stacjonarne, bardziej rozbudowany warsztat, podczas którego pracujemy na konkretnych biznesach, albo kurs online, jeśli wolisz uczyć się we własnym tempie. Nie będę opisywać tutaj całego programu, bo wszystkie aktualne szkolenia, terminy, ceny i dostępne miejsca znajdziesz na stronie Futuram.

Jeśli więc prowadzisz własną firmę i czujesz, że Twój marketing przydałoby się wreszcie poukładać – zajrzyj do aktualnej oferty szkoleń Futuram.

Od biżuterii do marketingu

Czy zakładając markę z biżuterią, wiedziałam, że kiedyś będę prowadzić szkolenia marketingowe? Absolutnie nie. Ale chyba właśnie to najbardziej lubię w prowadzeniu własnego biznesu. Zaczynasz od jednego pomysłu, a po drodze zdobywasz kompetencje, poznajesz ludzi i otwierasz drzwi, których na początku nawet nie było na planie. Madlin nauczyło mnie sprzedawać biżuterię. Ale przy okazji nauczyło mnie znacznie więcej o marketingu, klientach, social mediach i budowaniu marki.

I właśnie tą wiedzą dzielę się dzisiaj w Futuram.

Prowadzisz własny biznes? Sprawdź moje szkolenia marketingowe i zobacz, która forma będzie najlepsza dla Ciebie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *